Kochając Boże ciało

Dzisiaj jest święto Najświętszego Ciała Chrystusa, potocznie nazywane Boże Ciało.

Święto, które zostało ustanowione dość późno, bowiem w 1246 r. we francuskim Liege. Ewangelikalna pobożność eucharystyczna nie zakłada kultu elementów chleba i wina. Ewangelia powie, że Bóg jest Duchem i wezwie nas do oddawania Mu czci w duchu. Dlatego żaden obiekt materialny, ani krzyż, ani chleb, ani wino, ani cokolwiek innego nie mogą być przedmiotem kultu. Stąd nie znajdujemy dzisiejszego święta w historii Kościoła pierwszych wieków.

Pochylając się, trochę inaczej, nad nazwą dzisiejszego święta, jest okazja do dziękowania Bogu za Boże Ciało, którym jest Kościół Jezusa, zbawiony przez Jego śmierć i zmartwychwstanie. Paweł apostoł nazwie wierzących Ciałem Chrystusa, przedstawiając to w tak piękny sposób:

Ciało to nie jeden członek, lecz wiele. Gdyby stopa stwierdziła: „Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała” – czy można by się z tym zgodzić? Lub gdyby ucho oświaczyło: „Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała” – czyż rzeczywiście miałoby rację? Jeśliby całe ciało było okiem, gdzież byłby słuch? Jeśli słuchem, gdzie byłby węch? Tymczasem Bóg, tak jak zresztą chciał, zbudował ciało z różnych członków. Gdyby wszystkie członki były identyczne, trudno byłoby mówić o ciele. A zatem członków jest wiele, ale ciało jedno. I nie może oko powiedzieć ręce: „Nie potrzebuję ciebie”. Podobnie głowa stopom: „Obejdę się bez was”. Da się nawet zauważyć, że członki ciało, które wydają się słabsze, są o wiele potrzebniejsze. Te, które uważamy za drugorzędne, otaczamy większą troską. O przyzwoitość intymnych dbamy bardziej, podczas gdy członki bardziej widoczne takiej troski nie wymagają. Lecz Bóg tak właśnie złożył ciało, że pomniejszemu dał większe znaczenie, aby w ciele nie zabrakło harmonii i aby wszystkie członki w równym stopniu się o siebie troszczyły. Stąd jeśli cierpi jeden członek, cierpią z nim wszystkie; jeśli doznaje chwały jeden członek, cieszą się z nim wszystkie. W wszyscy jesteście ciałem Chrystusa, a każdy z osobna – członkami.
To jest niezwykłe, ale Jezus Chrystus jest tym, który łączy w jedno ciało, jedną rodzinę, jeden dom, tych wszystkich którzy Jemu się poddali. To jest moje doświadczenie. Mam przywilej mieć znajomych, przyjaciół z różnych kongregacji chrześcijańskich na różnych kontynentach, w różnych państwach. Jedni pomagają ubogim i bezdomnym, inni niepełnosprawnym, inni dzieciom w Afryce, inni żyją świadectwem w miejscu swojej pracy, inni głoszą Ewangelię, tam gdzie tylko mogą a jeszcze inni gorliwie się o nich modlą, inni w sposób cichy i wierny wykonują rzeczy, których nikt nie widzi. Wśród znajomych mam księży, pastorów, liderów, misjonarzy, pisarzy, dziennikarzy, poetów, muzyków, tancerzy, malarzy, grafików, ludzi żyjących z pasją dla Chrystusa, którzy zdecydowali odłożyć “swoje szczęście” na bok, by żyć dla Jezusa. Choć otrzymaliśmy tak odmienne dary łaski, to jednak łączy nas osoba Jezusa Chrystusa i przez Niego stanowimy jedno ciało. Jesteśmy sobie potrzebni. Bogu niech będą dzięki za tę błogosławioną potrzebę!

Radosław Siewniak

Share Button