Świadectwa

   Monika Oleszczuk


"Jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego, Nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; Wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego"

Rzym. 3:10-12



   Urodziłam się w tradycyjnej, polskiej rodzinie. Wiedziałam, że Bóg istnieje, ale był dla mnie odległy i niedostępny. Żyłam życiem, które mi się podobało, nie myślałam o tym, żeby podobać się Bogu.

   Na swojej drodze spotkałam ludzi, którzy mówili mi o żywym Jezusie Chrystusie, o tym ze muszę nawrócić się. A ja przecież żyłam ( według siebie) dobrze i dość porządnie - nikogo nie zabiłam, chodziłam do kościoła itd.

   Zostałam zaproszona do Kościoła Zielonoświątkowego w Chełmie na spotkanie, a że wielokrotnie już odmawiałam nie wypadało mi nie pójść tym razem. Usłyszałam zwiastowanie, które bardzo mnie poruszyło i na następne spotkanie zaprosiłam swoje przyjaciółki, ale tylko jedna koleżanka skorzystała z mojego zaproszenia.

   Zostałam zachęcona do tego, by czytać Pismo Święte. Oczywiście jak przystało na chrześcijankę miałam Biblię na półce, ale nie zaglądałam do niej. Tym razem było inaczej, czytałam Pismo Święte codziennie i mogłam je rozumieć. Zaczęłam uczęszczać na spotkania do Kościoła Zielonoświątkowego, słuchałam kazań, przez które Bóg przemawiał do mnie.

   Minęło 9 miesięcy. Wiedziałam, że jestem grzesznikiem, który zasługuje na śmierć i bardzo potrzebuję Jezusa Chrystusa, bo tylko On ma moc przebaczyć i oczyścić mnie z grzechów. Jezus Chrystus złożył doskonałą ofiarę, oddając swoje życie za każdy grzech. Zbawienie jest darmo, z łaski. Jezus już za nie zapłacił na krzyżu.

   Musiałam zdecydować, sama osobiście, czy przyjmę ten miłosierny akt łaski. I podjęłam decyzję, najlepszą w swoim życiu, zdecydowałam, że chcę służyć Jezusowi. Wyznałam swoje grzechy i poprosiłam, aby Jezus stał się moim Panem, moim osobistym Zbawicielem. Był to marcowy wieczór 1990 r. Nigdy gwiazdy nie świeciły tak pięknie, jak tamtego wieczoru i nigdy wcześniej nie czułam się taka lekka i szczęśliwa. Stałam się Bożym dzieckiem, nowym stworzeniem.

   Od tamtego wieczoru minęło sporo czasu i nie żałuję tej decyzji, którą podjęłam. Mam kogoś, kto troszczy się o mnie każdego dnia, sprawia że nie czuję się samotna. Wiem, że Jezus żyje, słyszy moje modlitwy i odpowiada na nie. Życie nie jest usłane różami, przechodzę przez różne problemy, ale wiem, że nie sama zmagać się z nimi - mam przyjaciela Jezusa Chrystusa, który zawsze chce pomóc. Ode mnie zależy, czy tę pomoc chcę przyjąć. Ciągle się uczę, jestem w Jego szkole. Mój Nauczyciel jest dobry i sprawiedliwy, chce abym wytrwała do końca i zdała egzamin.

   Nawróciły się również moje dwie przyjaciółki Agatka i Irenka, moja mama. Tata odszedł pojednany z Bogiem. Bóg skruszył jego serce tuż przed śmiercią. Moja siostra Aneta razem z mężem służą Bogu.

   Bóg okazał mi swoje wielkie miłosierdzie, obdarzył cudownym życiem i chcę być Mu wierna do końca moich dni, a tym, co otrzymałam za darmo, dzielić się z innymi, aby również doświadczyli Bożej miłości, przyjęli Jego przebaczenie i zbawienie stając się uczniami Jezusa Chrystusa.

   Monika


<<  powrót do poprzedniej strony

Dom na Skale © 2005 - 2007 | Marketing Online