Świadectwa

   Asia Kapciak


     O Bogu słyszałam od najmłodszych lat. Moja babcia była osobą wierzącą. Uczęszczała do kościoła, gdzie rozważano Boże Słowo, śpiewano pieśni o Jezusie, modlono się. Zabierała tam ze sobą mnie i mojego brata. Tak więc wiedziałam kim jest Jezus, co to jest grzech i że każdy człowiek potrzebuje zbawienia. Miałam moją Biblię i starałam się ją czytać od czasu do czasu. Byłam spokojną dziewczyną, dobrze się uczyłam, nie sprawiałam kłopotów rodzicom. Tak sobie dorastałam w przekonaniu że jestem osobą zbawioną, bo przecież chodzę do kościoła, czytam Biblię, wierzę że Jezus umarł za grzechy ludzi itd. Poza tym nie grzeszę jak inni młodzi ludzie, nie upijam się, nie kradnę, nie bluźnię. Czego jeszcze mi potrzeba? A jednak . . .

     Kiedy byłam już w liceum, zaczęłam bać się śmierci i powtórnego przyjścia Chrystusa. Odczuwałem wielki niepokój na samą myśl, że Jezus wróci po swój Kościół i zabierze go z tej ziemi. Wiedziałem o tym z Biblii i kazań w zborze. Coś zaczęło się we mnie dziać. Czegoś mi brakowało. Pewnego wieczoru obejrzałam film "Złodziej w nocy" mówiący o powtórnym przyjściu Jezusa, o pochwyceniu Kościoła. Film ten powstał na podstawie Objawienia św. Jana. Pokazano tam, co się działo z ludźmi, których nie zabrał Jezus, gdyż tylko udawali chrześcijaństwo, mieli swój kościółek i swoje tradycje. Czekała ich pewna śmierć z ręki wroga. Prawdziwi chrześcijanie zostali zabrani przez Chrystusa. Wróciłam do domu wstrząśnięta do tego stopnia, że w modlitwie wieczornej wydusiłam tylko z siebie: " Panie Jezu jeszcze nie przychodź", gdyż wiedziałam, że jestem w grupie tych ludzi, którzy nie byli pojednani z Bogiem. Nie zaprosiłam Jezusa do swojego serca, nie byłam więc Jego Kościołem. Dotarło do mnie to, że muszę podjąć sama decyzję, czy chcę oddać Bogu swoje życie, ponieważ ani chodzenie do kościoła, ani śpiewanie pieśni czy nawet czytanie Biblii mnie nie zbawi. Znałam Chrystusa tylko ze słyszenia, dużo wiedziałam o Nim, ale to nie wystarczyło, aby mieć pewność zbawienia. Wiedziałam, że muszę skruszyć swoje serce przed Bogiem, ale nie zrobiłam tego od razu. Moja pycha i własna sprawiedliwość nie pozwoliły mi na to. Minęły jeszcze dwa lata, zanim tak naprawdę oddałam swoje życie Jezusowi. To była najważniejsza decyzja w moim życiu! Od tego momentu przestałam się bać śmierci oraz powtórnego przyjścia Jezusa. Miałam już pewność, że należę do Boga, jestem zbawiona. Odczułam ulgę i wielką radość!

     Chodzę z Bogiem już 19 lat i nigdy nie żałowałam swojej decyzji. On mnie błogosławi prowadzi każdego dnia. Jest ze mną w różnych sytuacjach życiowych. Dał mi wspaniałego męża i dwie córeczki. Już nie czuję lęku na myśl o powtórnym przyjściu Jezusa, ale z radością mogę zacytować werset z Objawiania św. Jana 22, 20:


"Mówi ten, który świadczy o tym:
Tak, przyjdę wkrótce. Amen,
przyjdź, Panie Jezu!"







<<  powrót do poprzedniej strony

Dom na Skale © 2005 - 2007 | Marketing Online