Byłem człowiekiem zniewolonym alkoholem. Nie było już dla mnie żadnego ratunku, leczenie specjalistów, lekarzy, żadna terapia, rozmowy itd. Jedynym ratunkiem był „Wszechmocny Pan Bóg w Niebie” który stał się moim najlepszym i prawdziwym lekarzem.
Moje życie legło w gruzach, długi okres piłem alkohol – nadmieniam że już nie byłem pijakiem lecz mocno zaawansowanym alkoholikiem, byłem po prostu od alkoholu mocno uzależniony. Mój dzień zaczynał się od tradycyjnego ” dryna”. Wszelkie zarobione pieniądze zamieniałem w alkohol, słabych trunków już nie piłem – po prostu nie brały mnie i były za drogie koszta więc sięgnąłem po wynalazki – „pyki”, „biała dama”, w czysto polskim języku „woda kolońska, denaturat”. Wiem doskonale dzisiaj co czyni alkohol złego w życiu człowieka: rozłam w rodzinie, tracisz żonę, całą rodzinę, wchodzisz na drogę przestępczą. Pod upojeniem alkoholowym ludzie dopuszczają się bardzo dużo złych rzeczy: wypadki, samobójstwa, kradzieży, tracą dorobek swego życia, rentę, auta, domy, wykształcenie, zdrady, autorytet wśród przyjaciół, stanowiska zajmowane w zakładach pracy, nawet swoje piękne polskie nazwiska (zły odbiera wszystko). Tutaj nadmienię, że będąc zniewolony alkoholem, będąc pod wpływem „złego” nazywałem się szatański Stanisław.
Bardzo często w krótkich przerwach mego picia nie wiedziałem co zrobić ze swoim życiem, zacząłem wołać: „Panie Boże uratuj mnie albo niech to się już wszystko skończy, ta moja gehenna, już nie daję rady nie wytrzymam, Boże Wszechmogący uratuj mnie nie daję rady”. Zawsze gdy przychodziłem do domu po kolejnym upojeniu, niedopity a szukającym w domu jakiejś zwady – widziałem u drzwi że są spakowane moje rzeczy i głos mojej ukochanej żony ” mam tego dość, jak ty się nie boisz Boga alkoholiku, zobaczysz coś się jeszcze stanie w twoim życiu tragicznego”. Ale ja alkoholik z dyplomem zawsze miałem wyuczoną odpowiedz: „spadaj na molo”.
Ale pewnego dnia przyszła tragiczna pora, już nie mogłem spożywać alkoholu ani żadnego płynu czy pokarmu, miałem okropny ucisk w głowie, ale mimo tego wyruszyłem na miasteczko. Gdy bardzo źle się poczułem postanowiłem ruszyć w stronę „bazy” – do domu. I znowu wołam do Boga ” Panie to już koniec, czy już odchodzę?” zawirowało wszystko we mnie, przechodziłem w tym czasie przez przejście obok liceum Czarneckiego w Chełmie – straciłem przytomność i od tej chwili mój zły film się skończył. Z opowiadań dowiedziałem się że w tym czasie szła za mną niewiasta która zadzwoniła na pogotowie. Karetka przyjechała natychmiast, na sygnale przewieźli mnie do szpitala i wylądowałem na stole operacyjnym. Gdzie przeszedłem poważną operację głowy podczas której usunęli krwiaka. Jakiś czas po operacji leżałem nieprzytomny, gdy odzyskałem przytomność umysłu znowu przyszło do mnie myślenie „Boże Wszechmocny to Ty mnie wysłuchałeś, uratowałeś mnie”. Zapragnąłem tylko i tylko dziękować Bogu. Dlatego dzisiaj jestem świadectwem dla wszystkich uzależnionych i wiem że nikt nie może pomóc ani uleczyć jedynie Wszechmocny Pan Bóg w Niebie.
Gdy moja żona wypisywała mnie ze szpitala – bo jest taka procedura by po takiej operacji i przy chorobie padaczki poalkoholowej ktoś z rodziny odbierał pacjenta, opuszczając dział OIOM gdzie leżałem poszedłem podziękować lekarzowi neurochirurgowi za udaną operację. Gdy to zrobiłem lekarz odpowiedział mi: ” niech pan mi nie dziękuję, proszę podziękować Bogu Wszechmogącemu” bardzo mnie zastanowiła Jego wypowiedz. Tym bardziej ze łzami w oczach i uśmiechem radości moje serce – byłego alkoholika, zapragnęło być w szeregach „Dzieci Bożych”
Dlatego jeśli pragniesz zmienić swoje życie, wyzbyć się nałogowego spożywania alkoholu – zwróć swój wzrok na Jezusa Chrystusa. To musi być Twoja decyzja możesz zawołać słowami: „Panie Boże ja już tak dłużej żyć nie mogę, ratuj – oddaję się Tobie całkowicie. Błagam zmień moje życie alkoholika, ja pragnę być wyrwany ze szponów szatana, który chce napoić mnie tym złym płynem, zniewoleniem – kocham Ciebie mój Jezu… Ratuj mnie!!!!
To jest jedna czwarta mojego świadectwa wyrwania się z alkoholizmu dzięki działaniu Bożemu w moim życiu. Zawsze jestem chętny mówić o moim życiu które było pochłonięte przez „złego” który ofiarował mi alkohol i niszczył moje życie. Lecz zawsze w zasięgu naszej ręki jest Pan Jezus Chrystus, nasz Wybawiciel który uratuje Twoje życie i da Tobie „Nowe Życie w Jezusie Chrystusie”.
Dzisiaj mam lat 59, mam wspaniałą żonę i wspaniałe nowe życie w Jezusie Chrystusie. Jestem wesoły i radosny a motto mojego życia to: „Oddaj życie Jezusowi a na wieki będziesz żył”. Jestem wolny od alkoholu i już dzisiaj mój dyplom alkoholika stracił wartość bo Wszechmocny Pan uratował moje życie.
Gdy pisałem to świadectwo moje oczy były pełne łez radości z powodu łaski Bożej której mogłem doświadczyć i doświadczam każdego dnia, mogę z dumą powiedzieć że jestem w szeregach „Dzieci Bożych”
Chwała kochanemu Bogu.